Wyniki ankiety "przyszłość gier TGF"


VN:F [1.9.22_1171]
Ocena: 10.0/10 (7 ocen)

Niedawno zamknąłem ankietę o której informowałem między innymi tutaj: http://yggdrasil.pl/index.php/2013/11/26/ankieta-przyszlosc-gier-tgf/ W czasie jej trwania (około dwóch tygodni) udział wzięło ponad 150 osób, z czego prawie 140 dotrwało do końca. Wynik ten był dla mnie miłym zaskoczeniem, spodziewałem się około 100 odpowiedzi do końca roku. Ze względu na dużą ilość informacji postanowiłem rozbić opracowanie i prezentację wyników na dwie części. W pierwszej chcę pokazać i omówić naszą społeczność, kim jesteśmy, w co gramy i jak często. W drugiej natomiast podzielimy się opinią o aktualnie istniejących grach TGF oraz pomyślimy co chcielibyśmy zobaczyć w przyszłości.

Pozwolę sobie stwierdzić, że głos 150 osób reprezentuje w tym wypadku głos społeczności gier TGF. Każdy kto chciał wziąć udział w ankiecie i wyrazić swoje zdanie miał ku temu okazję, jeśli nie zdążył to zapraszam do dyskusji poniżej. W ten właśnie sposób mam też zamiar interpretować wyniki badania - to nie jest widzimisię kilku pieniaczy, to jest zdanie społeczności.

Zaczynając od pierwszych pytań, z których chciałem dowiedzieć się jak wygląda relacja wieku graczy z ich doświadczeniem. Zaczynając od ilości wiosen:

image05

Można dostrzec, że prawie połowa graczy ma 22-25 lat. Dodając do tego tych najstarszych, oraz graczy z kategorii wiekowej 19-21 mamy przeważającą większość, 80% całości. Zanim to omówię, spójrzmy jeszcze na to jak rozkłada się doświadczenie graczy (wiek z 2. pytania pominę, jest przewidywalny - prawie 50-50 i nie wnosi nic ciekawego):

image06

Zaskakująca dla mnie jest liczba “najwierniejszych” graczy, sięgająca 50%. Druga, wcale nie słabsza grupa sięga 40%. Oznacza to tyle, że w przeciągu ostatnich 3+ lat gry TGF odkryło i zaaklimatyzowało w nich się jedynie 10% z nas - reszta to starzy bywalcy. Dla mnie ta liczba jest niepokojąco niska, ale niestety sprawdza się z ogólnoprzyjętym przeświadczeniem, iż bardzo ciężko się wkręcić w gry TGF. Z czego to wynika? Bardzo dobrze naświetlił problem Salantor w swoim artykule: http://yggdrasil.pl/index.php/2013/11/30/dlaczego-nie-lubie-vallherynek/ oraz Ell: http://yggdrasil.pl/index.php/2013/12/02/konflikty/ . Reasumując to w kilku słowach: samo stworzenie postaci jest czasem ścianą nie do pokonania dla laika, nie mówiąc już o uczestniczeniu w sesji, a nie daj bóg jej prowadzeniu.

Pytanie - co z tym zrobić? Podejrzewam, że część z Was powie “E nie, nic. Nowi przecież i tak dochodzą, odpadają tylko słabi”. Jako kontrargument zaprezentuję wyniki kolejnego pytania:

image01

Co możemy z tego wyczytać? Prawie jedna czwarta ankietowanych nie gra wcale. Część z nich trafiła tutaj zapewne z polecenia, część cały czas pasywnie śledzi rozwój gier. Nie zmienia to jednak faktu, że na każde 100 osób mających styczność z TGF 25 z nich aktualnie nie gra nigdzie a niebawem pewnie zupełnie zapomni o tej formie rozgrywki. Z drugiej strony 10 osób jest, ładnie ujmując, ‘świeżakami’. Nie trzeba matematycznego geniusza by dostrzec, że więcej ludzi odchodzi niż przychodzi. Co gorsza, im więcej ich ucieka, tym mniej atrakcyjna jest rozgrywka dla nowych jak i starych adeptów sztuki, więc ten trend będzie się tylko pogłębiać. Nie ma więc co ukrywać - Panie, Panowie, wymieramy i trzeba coś z tym zrobić. Nieistotne jest, że jak wynika z dyskusji na Drzewie, niektóre gry cenią sobie swój zamknięty charakter. To błąd. Z czasem niektórzy z nas chcąc nie chcąc muszą skończyć przygodę z grami TGF co jest całkowicie normalne. Co się stanie, gdy w końcu wszyscy bywalcy się wykruszą? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam czytelnikom.

Z powyższym pytaniem mocno związane jest również kolejne:

image08

Możemy tu ponownie zobaczyć potwierdzenie poprzedniego wykresu - 23% osób nie gra aktualnie w żadną grę. Połowa z nas zagląda na jedną, reszta na dwie lub więcej. Nie podejmę się tutaj interpretacji tych wyników gdyż brakuje pewnych informacji, ale podejrzewam, że taki stan rzeczy związany jest z jednym z dwóch aspektów. Wyprzedzając nieco analizę, zasięgnę danych z dalszej części ankiety, z której to wynika, że gracze nie są zadowoleni z poziomu gier TGF. Mówiąc krótko: jest tragicznie. W związku z tym, skłaniam się ku teorii, że większość  z graczy chętnie zagrałaby w kolejne gry o ile spełnią one ich oczekiawania.

Żeby poprzeć powyższe słowa pozwolę sobie przeskoczyć jedno pytanie (wrócimy do niego później) i zaprezentować kolejne dwa na zbiorczym wykresie. Pytania te miały na celu wyciągnięcie informacji o tym ile gier zna i w ile z nich grał każdy z Was:

image02

Niekwestionowanym faworytem są tu Kroniki Fallathanu. Można powiedzieć, że prawie każdy o nich słyszał, dwie trzecie graczy miało przyjemność zagrać. Następne w kolejności jest samo vall - w końcu nic dziwnego - wszyscy się z tej gry wywodzimy. Nieco słabiej plasuje się świadomość Amorion, Cyrodill, Cerelain, Immortall, Messir, Orodlin i Gruzowisko. Tutaj warto wspomnieć, że o wszystkich tych grach można było znaleźć informacje na drzewie. Dalej zobaczyć można Redoran, Devortis, Lunaroth, Amn czy Valiant, które zasięgiem objęły mniej niż 50% ankietowanych. Mimo świadomości istnienia gier, jednak nie decydujemy się grać na wszystkich. Dobrze widać to po przepaści między wiedzą o istnieniu gry a faktem zagrania. To woda na młyn dla mojej teorii - wiemy o istnieniu gier, ale świadomość, że nie wprowadzają one nic co nas zachęci do gry powoduje, że raczej nie skusimy się na założenie konta. Nieurodzaj w tym temacie powoduje, że wybieramy jedną grę, idąc prawdopodobnie za ilością graczy, bądź swoimi znajomymi i nie mamy ambicji do rozpoczynania przygody na innych światach.

Co Wy na to? Nadal nieprzekonani? To zobaczmy jak rozkładają się odpowiedzi na kolejne pytanie:

image03

Sumarycznie, mniej niż jedna dziesiąta z nas ma gdzieś gry TGF i nie chce nic nowego. Do tej grupy należy sporo graczy, którzy w nic aktualnie nie grają, co jest zrozumiałe. Jednakże nieco ponad połowa interesuje się tym, czy pojawi się jakaś nowość lub chciałaby takie informacje uzyskać. Dla mnie to jednoznaczny sygnał, że gracze chcą nowych, dobrych gier, które spełnią ich wymagania. Weźmy nawet najbardziej pesymistyczny scenariusz i porównajmy go z pytaniem 5. Upychając ile się da w graczach, którzy grają w 2+ gier i tak zostanie nam ponad 20%, które trzeba uszczknąć z graczy interesujących się jedną grą lub nie grających wcale. Usuwając 30% margines “świrów, którzy nie mają życia i koszą po kilka gier dniami i nocami”’ i tak zostanie nam wspomniane 20% osób, która chce czegoś nowego. Jednak patrząc realnie to połowa społeczności chce zmian na lepsze. Zastanawiające prawda? Chce się aż rzec: “Przypadek? Nie sądzę!”

Wróćmy jednak na koniec do pominiętego pytania, dotyczącego Waszej oceny własnych umiejętności. Muszę przyznać, że to pytanie miało drugie dno, było swojego rodzaju metryką, która pomogła mi określić “jakość” udzielanych odpowiedzi. Zazwyczaj, gdy wypełniamy ankietę, bo nam się nie chce, albo żeby dopiec, przyhejcić, przytrollować, lubimy dawać skrajne wartości tam gdzie się da, często będące w sprzeczności z poprzednimi odpowiedziami. Analizując odpowiedzi na to pytanie i porównując je z kilkoma kolejnymi, nie znalazłem wiele takich przypadków za co Wam dziękuję - podeszliście do tego na poważnie i z sercem. Wracając jednak do samych wyników, wykresu jak rozkładały się one dla konkretnych wartości nie przedstawię, bo jest on nieciekawy. Celem tego pytania (jak i kilku kolejnych) było określenie tak zwanego wskaźnika Net Promoter Score (NPS). Dla zainteresowanych co to dokładnie jest - wujek google chętnie pomoże. To co musicie wiedzieć, to to, że wynik prezentowany jest w formie liczby z przedziału [-100; 100] NPS powyżej zera informuje nas, że jest dobrze, powyżej 50, że jest wyśmienicie oraz na odwrót - poniżej zera to słabo, poniżej -50 to prawdziwa tragedia. W przypadku pytania o Waszą ocenę własnych zdolności gry fabularnej NPS było równe -3.3, które to jest bliskie zera. Można interpretować w taki sposób, że na swoje umiejętności patrzycie krytycznie, uważacie, że grać potraficie, jednak na pewno jest tu wiele do poprawy. Cieszy mnie taka dojrzała ocena własnych umiejętności - w ogólności dobrze to świadczy o społeczności.

Kolejna kwestia, którą poruszyłem to znajomość portalu Yggdrasil:

image00

Drzewo było głównym medium publikacji ankiety, stąd wyniki nie dziwią. Tak czy siak, można przyjąć, że blisko połowa (a na pewno ponad 70 osób) zagląda na portal w miarę regularnie co świadczy o tym, że jest to dobre miejsce, aby informować o istnieniu swojej gry. Gracze miewają znajomych, dzięki czemu dobra nowina powinna rozejść się szybko po całej społeczności, ale tutaj wkraczamy w kolejne pytanie.

Dotyczy ono przewidywań ankietowanych, jeśli chodzi o ilość osób zainteresowanych grami TGF:

image04

Tutaj wyniki mnie zaskoczyły. Sam określałem wielkość społeczności na 200-500 osób, przy czym ankietowanie skłaniali się do wersji 1000-5000. Mojemu wypaczonemu przez matematykę oku przypomina to rozkład normalny ze środkiem w okolicach 2000-3000. Pytanie wymagało od każdego strzelania prawie na ślepo, ale zaufajmy intuicji większości. Tak czy siak, tym pytaniem dążyłem do tego, by zobrazować administracji, z jak wielką grupą mają do czynienia. Przemnóżmy nawet pesymistyczne 1000 graczy przez procenty przestawione na wykresach i możemy oszacować ile osób ma takie a nie inne zdanie.

Ostatnie co chcę pokazać w tej części, to jak gry TGF wpływają na nasze kontakty z ludźmi. Pokazać to miały dwa kolejne pytania, które zebrałem na zbiorczym wykresie:

image07

Wybory rozkładają się w miarę równo, z ewidentną różnicą przy wartości 6-10. Mimo to ankietowani częściej poznali powyżej 10 graczy, spodziewałbym się wartości jeszcze niższej niż dla 6-10. Tutaj jednak mam pomysł, dlaczego wygląda to tak jak na obrazku, brzmi on: konwenty i zjazdy. Niejedna gra takie ogranizowała, stąd uczestnicy mieli okazję spotkać nowych graczy a także zawiązać z nimi bliskie przyjaźnie. Tak czy siak, 15% osób nigdy nie spotkało się z graczem poza grą co jest wartością równie zaskakującą. Ciekaw jestem ile razy gracze Wowa czy Eve widzieli swoich kumpli z gildii w rzeczywistości. Obawiam się, że niewielu. To pokazuje kolejny atut gier TGF a przy okazji jego bolączkę. Wyraźnie integrujemy się ze sobą, ale prowadzi to do konfliktów (cóż, ludzie są różni, to nieuniknione, szczególnie za monitorem) przez co tym bardziej dusimy się we własnym sosie. Mimo wszystko traktuję to jako wielki pozytyw, gry TGF pozwoliły mi poznać wielu fascynujących ludzi, z którymi kontakt utrzymuję po dziś dzień. Dlatego tym bardziej czuję sentyment do naszej społecznościi uważam, że powinniśmy podnieść z kolan i otworzyć na świat. Co o tym myślą ankietowani?

To w następnym odcinku. Na tą chwilę dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzieli na ankietę, za to, że ją skutecznie rozpropagowaliście po znajomych. Dziękuję również Yggdrasil, że wspiera tą inicjatywę.

Pozdrawiam
Kasyx