Wirtualne związki

Naturalnie, nie chcę, by ktokolwiek z was traktował poniższy tekst jako poradnik, mantrę, złoty środek na wszystkie problemy, czy cokolwiek innego. Opieram się tylko i wyłącznie na własnych doświadczeniach, zarówno tych online, jak i z reala, więc przedstawiona w nim opinia jest w pełni subiektywna.

Historia moich „związków internetowych” (mamuniu jak to głupio brzmi xD) sięga już około sześciu lat, nawet nie pamiętam, ile dokładnie. Można więc powiedzieć, że gdzieś tam otarłam się o rozmaitych ludzi i przeróżne relacje między nimi. Oczywiście, nie wszystkie te sytuacje dotyczyły mnie osobiście. Wiele przypadków obserwowałam z boku.

Wszyscy doskonale wiemy, że w chwili, gdy wkraczamy w anonimowy świat internetu, nasze możliwości wydają się być praktycznie nieograniczone. Z naszymi postaciami, z którymi w pewnym stopniu się identyfikujemy, jesteśmy w stanie zrobić niemal wszystko, co tylko przyjdzie nam do głowy. Począwszy od epickich walk, poprzez gromadzenie niezliczonej rzeszy przyjaciół, z którymi skłonni jesteśmy przesiedzieć w karczmie do białego rana, a skończywszy na poszukiwaniu „drugiej połówki”, bo jakby nie spojrzeć na związki w świecie fantasy, to właśnie tym są nasi partnerzy. I tu rodzi się pytanie… Po co tak naprawdę to robimy? Popularnym w ostatnim czasie stało się stwierdzenie, że osoby łączące się w pary w świecie wirtualnym próbują w ten sposób zrealizować to, czego nie potrafią osiągnąć w życiu realnym. Oczywiście, znajdzie się wielu graczy, w stosunku do których nie można mieć wątpliwości, że taki właśnie mają zamiar, jednak jest też bardzo duże grono ludzi, względem których okaże się to wierutną bzdurą.

Pierwszą grupą są osoby, którym zależy, by ich fabuła była jak najbardziej autentyczna, więc fakt, że ich postacie pragną iść przez życie z kimś u boku, jest naturalną koleją rzeczy. Inni robią to po prostu dla rozrywki, dostarczenia sobie emocji, co wcale nie musi oznaczać, że ich relacje w realu są nieudane. Jeszcze inni próbują w ten sposób spełniać swoje fantazje, co również nie wyklucza to zadowolenia z życia osobistego. Niektórzy szukają zwyczajnie kogoś, z kim mogliby pociągnąć dłuższy, stały wątek, co często owocuje stworzeniem wirtualnego związku. Część graczy szuka w ten sposób przyjaźni, a znam również takich, którzy postawili sobie za punkt honoru wyrwanie najlepszej panny/kawalera w krainie . No i oczywiście, jest jeszcze cała rzesza tych, którzy robią to z łączonych i odmiennych pobudek. Tak naprawdę, każdy powód do stworzenia związku jest dobry, nawet ten pierwszy, pod warunkiem, że w tym wszystkim potrafimy zachować umiar i zdrowy rozsądek. Posiadanie partnera w grze ma wiele plusów, których wymieniać tutaj nie będę. Pamiętać jednak należy, że to tylko od was zależy, jaki charakter przyjmie owa znajomość. I tu zamierzam poprawić trochę morałów…

Pierwszą zasadą, o której należy pamiętać, gdy zaczyna się wchodzić w bliższą relację z innym graczem, jest jasne określenie swoich oczekiwań oraz tego, co druga strona jest w stanie nam zaoferować. Nie wolno nam wymagać od naszego partnera tego, czego nie może nam dać, a tym bardziej, winić go za to, że mieliśmy nadzieję na więcej, niż otrzymaliśmy, jeśli nie było to wcześniej powiedziane wprost. Właśnie ze względu na to, że każdy posiada swój własny motyw wchodzenia w związek, jest to takie ważne.

Kiedy już określimy to, na czym tak naprawdę nam zależy, miejmy na tyle odwagi i trzymajmy się jakoś tam określonych granic. Jeśli gracz dał nam jasno do zrozumienia, że zależy mu tylko i wyłącznie na wspólnej fabule i na ten przykład nie zamierza wchodzić w bliższą znajomość na OT, to uszanujmy jego decyzję do samego końca. Nie próbujmy czegokolwiek wymusić, bo to kompletnie mija się z celem i zazwyczaj przynosi wręcz odwrotny skutek.

Kolejną bardzo ważną kwestią jest dystans, przynajmniej na początku. Pamiętajmy, że internet daje nieograniczone możliwości, w związku z tym, by nabrać pewności tego, kto znajduje się po drugiej stronie monitora, potrzeba czasu i to czasami całkiem sporo. Nie angażujmy się już na starcie, dajmy sobie czas na poznania gracza, nie tylko przez fabułę, ale i obserwację zachowań na OT, by móc nabrać pewności z kim mamy do czynienia. Dlatego apeluję! Nie śpieszcie się, bo bardzo łatwo jest zawieść oczekiwania drugiej strony i wówczas tworzą się niepotrzebne spięcia, które w konsekwencji mogą doprowadzić do bezsensownego rozpadu pary, a także do całkowitego zerwania znajomości. Ja z pewnością nie powiem wam, że angażowanie się emocjonalne w związki jest złe, czy też chore. Absolutnie nie. Uważam wręcz, że jest to niejako nie do uniknięcia, ponieważ, jeżeli między waszymi postaciami tworzy się relacja, to siłą rzeczy, powstaje ona również między graczami. Bez znaczenia, co to za więź. Może to być równie dobrze zauroczenie, co zwykła sympatia, jednak niezaprzeczalnie, zawsze są emocje.

No i tutaj zaczynają się schody… Pierwszą sprawą jest, co mimo wszystko niełatwe, rozgraniczenie gry od OT. Wiem po sobie, ponieważ również miewam z tym problemy. Zdarza się, że jak się tak porządnie wścieknę na mojego przyjaciela, to aż mnie kusi, by przywalić jego fabularnej postaci ^^. Mimo wszystko, starajmy się z tym walczyć, żeby fabuła nie wpływała na relacje między graczami i na odwrót.

Kolejna rzecz to emocje. Uważajmy, by nie pogubić się w tej masie emocji. To, że w grze wasze postacie się kochają, nienawidzą, pragną, brzydzą itd., nie powinno mieć wpływu na real. Wyjątkiem może być sytuacja, gdy obie strony uznały, że rozgrywka jest sposobem na znalezienie partnera w życiu osobistym.

Następnym punktem jest to, czego gorącą zwolenniczką jestem. Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Oczywiście, nie mówię, że wasze postacie mają się zachowywać tak jak wy w realu, bo jeśli zakładacie, że gracie kimś, kto za nic w świecie nie potrafi dochować wierności, ponieważ, powiedzmy został w przeszłości skrzywdzony, to nie można oczekiwać, że nagle się zmieni. Świat fantasy też nie jest idealny. Jednak, jeśli wy oczekujecie wierności, obdarzajcie swojego partnera tym samym i wtedy już tylko od niego i jego sumienia (czy też sumienia postaci) będzie zależało, co z tym zrobi.

Jak w życiu realnym, tak i w świecie fantasy związki powinny opierać się na wzajemnym poznaniu, zaufaniu i rozmowie. No niby rzecz oczywista, ale jak pokazują moje doświadczenia, nie zawsze. Często właśnie ze względu na brak ograniczeń, stajemy się podejrzliwi, nieufni i w ten sposób rodzą się konflikty, a wystarczyłoby postawić sprawę jasno, porozmawiać ze sobą i rozwiązać ową kwestię. Nie zapominajcie o tym, że każdy, nawet ten wirtualny (choć oczywiście w nieporównywalnie mniejszym stopniu), związek wymaga poświęcenia oraz wzajemnej pracy obu stron, tak zwanego dotarcia się.

Kolejny punkt dotyczy tylko osób, które bardzo dużą wagę przywiązują do logiki i ciągłości fabuły. Jeśli relacje między waszymi postaciami, bądź wami psują się, to pamiętajcie, że zawsze warto wysilić się i spróbować je naprawić. Nie ma sensu rozstawać się z byle powodu i taką decyzję należy porządnie przemyśleć, nawet jeśli to tylko gra.

Część z was może pomyśleć, że jest to bardzo poważne podejście do tematu i zdecydowanie wskazujące na zbyt duże zaangażowanie… Ale, czy aby na pewno? Zastanówcie się, ile razy obserwowaliście lub sami doświadczaliście rozpadów wirtualnych związków, które kończyły się poważnymi nieporozumieniami pomiędzy graczami. Nieporozumieniami, których w łatwy sposób można było uniknąć. Zachęcam wszystkich graczy, nie tylko tych fabularnych do refleksji nad tą kwestią, no i oczywiście komentowania. Jeśli komuś coś mądrego przyjdzie do głowy, by dodać w tym temacie to również bardzo proszę, nie bójcie się napisać swoich przemyśleń do mnie na maila: numella.saron@gmail.com

Pozdrawiam Numella Saron